Schronisko czy kwatera? - cz. 1

Planowanie trasy, wertowanie map i przewodników to akurat ta przyjemniejsza część przygotowań do wędrówki. Niestety, trzeba się jeszcze spakować, dotrzeć na miejsce, no i gdzieś trzeba też spać. W górach może zrodzić się dylemat - czy tradycyjnie brać kwaterę, czy może skusić się na coś odrobinę bardziej survivalowego - czyli noclegi w schroniskach.

Do tego drugiego długo sama nie mogłam się przekonać, głównie dlatego, że nie wiedziałam, co mnie czeka. Wreszcie spróbowałam, no i wsiąkłam. Teraz właściwie nie korzystam z kwater, a jadąc w góry na więcej niż 1 dzień nastawiam się na spanie w którymś ze schronów. Co nie oznacza, iż uważam, że kwatery są zawsze złą opcją. Nieee. Wszystko zależy od naszych potrzeb.


W każdym razie pokusiłam się o porównanie tych dwóch możliwości nocowania w górach lub w ich pobliżu:


Dostępność noclegu


O ile w Zakopanem zawsze coś znajdziemy, nawet przy długo-weekendowym obłożeniu - na dworcu albo przy wjeździe do miasta przywitają nas ludzie z tabliczkami "wolne pokoje", o tyle w schronisku może być z tym problem. Schroniska to zwykle bardzo niewielkie budynki, dysponujące tylko kilkoma pokojami.


Choć są wyjątki, bo wielopiętrowa "chawira" w Chochołowskiej trochę wypada spod tego schematu.

Różny jest tryb rezerwowania miejsc w pokojach. Zwykle wszystkie miejsca są poddane rezerwacji i schodzą na wiele miesięcy wcześniej. Zwłaszcza w tych położonych wysoko i w pobliżu długich i trudnych szlaków schroniskach, jak np. Pięć Stawów. W takim Ornaku możemy natrafić na miejsce nawet w sezonie. A już Murowaniec, czyli schron na Hali Gąsienicowej pozostawia około połowę miejsc bez rezerwacji i rozdysponowuje je każdego dnia rano. Na pewno, jeśli chcemy zarezerwować miejsce - po prostu musimy zapoznać się z treścią dotyczącą rezerwacji na stronie danego schroniska, a potem tam zwyczajnie zadzwonić. Ale nie nastać się na cuda, jeśli szukamy noclegu z dnia na dzień. 


Większość schronisk (wyjątkiem jest po stronie polskiej Murowaniec, na Słowacji np. Terinka, podobno też Chata Zamkovskiego i Schronisko nad Popradzkim Stawem) udostępnia do spania podłogę i jest to wówczas tak zwany "nocleg awaryjny". Za taki nocleg też się płaci, choć oczywiście mniej niż za pokój. Bywa, że w jego cenie schronisko udostępnia koc i karimatę, ale raczej należy liczyć się z koniecznością zabrania własnego śpiwora i maty.

Tu jeszcze taka uwaga, że w pogodne weekendy może brakować nawet miejsca na podłodze i jeśli docieramy do schroniska jeszcze za dnia, a sytuacja noclegowa już jest napięta, obsługa schroniska może nam nie udzielić noclegu a odesłać na dół...

Dostęp do szlaków (odległość)

 

W przypadku schronisk - budzimy się w sercu gór, mamy z głowy pierwszy, nudny, a zwykle około dwu-godzinny odcinek. Możemy więc zaplanować trasę odleglejszą. Jeżeli zmierzamy do kolejnego schroniska, to nie liczymy do czasu wycieczki zejścia do parkingu i w ogóle do cywilizacji. Wiele szlaków szczytowych mamy na wyciągnięcie ręki, możemy wyskoczyć na jakąś szybką wycieczkę, po czym wrócić do schronu.

 

Jest jednak i minus. Zaplanowanie noclegu w schronisku ogranicza nasz rewir działania.

 

No to na kwaterze przeciwnie, pełen luz. Decyzja o ostatecznym wyborze szlaku na dziś może być podjęta choćby i rano przy śniadaniu. To też sposób na różnorodność. Każdego dnia można odwiedzić inny rejon Tatr. Wczoraj coś w Zachodnich, dziś coś z repertuaru Wysokich, jutro może wycieczka na Słowację...

 

No tak. Tylko że wszędzie trzeba podejść z poziomu parkingu. Auć.

 

Pogoda

 

Tu krótko. Dzień (lub - o zgrozo - parę dni) fatalnej pogody w schronisku zamyka nas właściwie w jego ścianach. Może mieć to oczywiście swój urok, jeśli trafimy (albo zabierzemy własne :) ) na wesołe towarzystwo. Ale fakt pozostaje faktem - aktywność trzeba ograniczyć do raczej in-doorowych pomysłów.

 

Nocując na kwaterze możemy zaplanować dzień atrakcjami, w których zawierucha nie przeszkadza. Termy albo inne aquaparki, zwiedzanie, wycieczka samochodowa w pobliskie miejsce, gdzie akurat nie leje, chociażby w Pieniny (bywa, że paskudztwo kłębi się tylko nad Tatrami), czy po prostu Krupówking.

Temat nie jest jeszcze wyczerpany, zatem ciąg dalszy nastąpi... :)


schroniska   kolaż

avatar
0
20 lipiec 2015, 10:00
Małgorzata Nowakowska