Tajemniczy szlak Gór Stołowych

Pozostałości niezbadanych budowli? Wykute w litej skale odrzwia? Takie pytania dudniły mi w głowie podczas przemierzania zapomnianego przez turystów szlaku niebieskiego, biegnącego z Polanicy Zdrój w same trzewia Gór Stołowych.

5n

Nic dziwnego, że przyzwyczajeni do wygód turyści unikają tej trasy jak ognia. Mimo, że nie jest trudna technicznie to przyznaję bez bicia, że nieźle mnie wymęczyła. Psychicznie. Nie mając przy sobie mapy, ani GPS nieustannie zastanawiałem się, czy to „krzaczowisko” i „habazie” to aby na pewno mój szlak, którym wyruszyłem z Polanicy. Jedyną nadzieję dawały spotykane z rzadka niebieskie oznaczenia. Ale kto powiedział, że były aktualne? „Brak ścieżki”, którym właśnie podążałem, zdawał się temu przeczyć.

Beznadziejny stan rzeczy nie utrzymywał się na całej długości szlaku. Miejscami pojawiał się dukt, a przy nim ułożone „na zakładkę” bloki ciosanego piaskowca. Mury? Fundamenty? Do tej pory nie mam pojęcia co to takiego. Po powrocie sprawdziłem mapy, przewodniki i nic. Zero jakiejkolwiek wzmianki o tych strukturach.

2

Dalej było jeszcze ciekawiej. Przed oczami wyrastały skalne ściany, noszące ślady narzędzi górniczych. Opuszczone dawno temu kamieniołomy piaskowca. To zapewne stąd pochodziły bloki, z których ułożono tajemnicze struktury.

3

Dobra panie Sherlock- pomyślałem.- W takim razie co to ma być?

4

Kamienne odrzwia w litej skale? Co do tego nie było wątpliwości. Wyróżniało się nadproże, sterczały nawet zawiasy. Górnikiem nie jestem, więc może ktoś bardziej obeznany oświeci mnie w kwestii kluczowego pytania. Po co? Ktoś chciał sobie urządzić składzik w skale? A może to zawalone wejście do zapomnianej sztolni, w której hitlerowcy ukryli bursztynową komnatę, wrocławskie złoto i co tam jeszcze chcecie? Z całą pewnością ;)

Ruszyłem dalej zarośniętym szlakiem, mijając budzące podziw skalne urwiska i porośnięte bujną zielenią stoki. Góry Stołowe skrywały przede mną jeszcze wiele tajemnic. O kilku z nich wspomnę w kolejnych wpisach.

6

7

Na koniec ciekawostka. Od momentu, w którym szlak przecina się z drogą asfaltową (tuż za Polanicą) nie spotkałem ani jednego "ludzia". Wynik dużo lepszy niż w Górach Bialskich, które uchodzą za najbardziej odludne w Sudetach.

avatar
0
21 maj 2015, 10:33
Kajetan Wilczyński