Tatry w lutym

    Do Zakopanego wyruszyłem zaraz po koncercie. Z Zambrowa. To jakieś 600 kilometrów. Wyjeżdżając o 22 w sobotę po 18, następnego dnia podchodziłem ceprostradą w stronę schroniska nad Morskim Okiem. Na całe szczęście plecaki ze szpejem „wjechały” dzień wcześniej, więc droga
minęła niezwykle szybko.
    W schronisku spotkałem swój zespół, z którym przez te kilka, następnych dni mieliśmy się wspinać razem. Darek Machniak, Jacek Leśniak, Piotrek Bucki. Wrócili właśnie z „Wesołej Zabawy” na Progu Mnichowym. Pogadaliśmy chwilę, oni zmęczeni wspinaniem ja podróżą, zjedliśmy coś i poszliśmy spać. Po śniadaniu, i po przepakowaniu sprzętu, wyszliśmy ze schroniska, kierując się w stronę Buli, gdzie mieliśmy wspinać się na drodze „Młoda w Depresji”. Sześć wyciągów, fajna przygoda, tym bardziej dla mnie, jako, że w rejonie Morskiego Oka wspinałem się po raz pierwszy. 
W połowie drogi usłyszeliśmy helikopter, który miał zamiar wylądować w okolicy Morskiego Oka, zostały odnalezione ciała dwójki turystów zasypanych w lawinie w rejonie Wielkiej Siklawy. Szli bardzo blisko siebie i na stosunkowo niewielkim polu śnieżnych wywołali lawinę... Taki przelot helikoptera to zawsze pretekst do zadumy. Kilka dni później siedząc w schronisku, i słuchając opowieści „Dudusia” czy Andrzeja  „Młodego” Machnika zadumaliśmy się jeszcze bardziej...
Droga kończy się skalnym zacięciem które wyprowadza nas na krótkie poletko śnieżne a stamtąd już tylko w dół do Czarnego stawu i dalej, szlakiem do Morskiego Oka. Do schroniska docieram około siódmej wieczorem jemy, pijemy. Przenosimy się do „starego” gdzie w labiryncie lin, i szpeju odnajdujemy swoje łóżka. 
    O niebezpieczeństwach wieczorów schroniskowych nie będę się rozpisywać, bowiem zrobiło to już wielu. Wiedzieć trzeba, że trudności podczas pokonywania drogi wspinaczkowej nie są wcale mniejsze od trudów spotkań towarzyskich;)
Następnego dnia, wybraliśmy się na Kuluar Kurtyki, naprawdę piękna droga, niedługa(trzy wyciągi - WI 3), warunki niezłe, dziaby siedziały „po pachy”, kurzyło strasznie ,ale ponoć zawsze tam kurzy... Szliśmy dwoma dwójkami, zmieniając się na prowadzeniu. 
    W nocy spadło sporo śniegu i zarządzono rest. Wyszliśmy więc sobie na spacer pod ścianę Kazalnicy, przyglądając   się drogom. (Sześć dni później w miejscu w którym staliśmy zeszła lawina, z Kazalnicy do kotła czarnego stawu). Tego dnia nikt nie wyszedł się wspinać, więc siedzieliśmy w schronie słuchając opowieści kolegów bardziej doświadczonych. Z opowieści tych wyszliśmy cało ( choć nie bez szwanku) i następnego dnia nieco później wbiliśmy się w drogę „Młody w Zacięciu) na Buli.
Chyba najtrudniejsza droga, którą zrobiliśmy, ostatni wyciąg robiliśmy już przy świetle czołówek. Było sporo śniegu, więc na poletkach stąpaliśmy ostrożnie i szybko... 
    Wieczorem rozmawialiśmy do późna... Wypaliliśmy kilka papierosów z „Dudusiem”,  popatrzyliśmy z ganku schroniska na zabielone Morskie Oko i bardzo niechętnie  zaczęliśmy się pakować...
 
 
 
W drodze na Bulę
 
 W drodze na Bulę
 
 
Darek na Młodej w Depresji 1
 
Darek na "Młodej w Depresji"
 
 
 
Pole śnieżne przed zacięciem  na Młodej w Depresji
 
 
Autor na polach śnieżnych przed zacięciem ostatniego wyciągu "Młodej w Depresji"
 
 
II wyciąg na Kuluarze Kurtyki 1
 
 
II wyciąg w Kuluarze Kurtyki
 
III wyciąg na Kuluarze Kurtyki 2
 
 
III wyciąg w Kuluarze Kurtyki
 
 
Jacek na wyjściu z Kuluaru Kurtyki
 
Jacek na wyjściu z Kuluaru
 
 
Schronisko nad Morskim Okiem
 
Schronisko na Morskim Okiem
avatar
0
10 marzec 2015, 11:23
Daniel Grupa