W 3 dni przez polskie Tatry Zachodnie

Umówmy się tak - Tatry jakiegoś specjalnie rozległego terenu nie zajmują. Przełknijmy też tę gorzką prawdę, że do naszego kraju należy tylko niewielki ich wycinek. Może to i pod pewnymi względami lepiej, ale ja nie o tym. 

Polską część Tatr Zachodnich obejdziemy całościowo i z palcem w nosie, tak na spokojnie powiedzmy w tydzień. Ale załóżmy, że mamy trzy dni. Załóżmy dlatego, że tyle ja miałam ;). Chciałam w tym czasie przewędrować od Kuźnic aż do Chochołowskiej i uszczknąć jak najwięcej. Postawiłam na sztandarowe trasy, mianowicie:



Kuźnice - Hala Kondratowa - Przełęcz pod Kopą Kondracką - Czerwone Wierchy - Dolina Tomanowa - Schronisko na Hali Ornak

 

kondratowa s

 

Z Kuźnic na Halę prowadzi niezbyt długi i niewymagający szlak. Tamtejsze schronisko urzeka swymi miniaturowymi rozmiarami i panującą w nim intymnością. Sama Hala Kondratowa, wciśnięta pod skały Długiego Giewontu, nie jest może szczególnie widokowym miejscem, ale stanowi nie najgorszą bazę wypadową. Wejście na Przełęcz pod Kopą oczywiście wymaga już wysiłku ze względu na przewyższenie. Dalsza wędrówka granią to powtarzanie kilkakrotnie schematu: szczyt-przełęcz-szczyt, ale tu już pokonujemy mniejsze różnice wysokości. Wygodnie, szeroko, całkiem ładnie (kiedyś byłam tam przy dobrej pogodzie...), no co tu dużo mówić - klasyka. Chcąc dostać się do kościeliskiego schroniska, schodząc z Ciemniaka musimy obrać szlak wiodący przez Dolinę Tomanową. W górnych partiach całkiem ciekawy, potem niestety niemiłosiernie się ciągnący. 

 

Schronisko na Hali Ornak - Iwaniacka Przełęcz - Ornak - Siwa Przełęcz - Liliowy Karb - Bystry Karb - Błyszcz - Bystry Karb - Liliowy Karb - Siwa Przełęcz - Dolina Starorobociańska - Dolina Chochołowska - Schronisko w Dolinie Chochołowskiej

 

z ornaku na bystra


Trasa długa, czasochłonna, łatwa, ale wymagająca kondycyjnie. Jednak przepiękna i warta wysiłku. Nudne jest podejście na Iwaniacką Przełęcz, szczęśliwie niezbyt długie. Potem robi się widokowo, a zatem i idzie się przyjemniej. Ornak ma swój wierzchołek, ale ja nigdy nie umiem go dokładnie zlokalizować. Bo to właściwie taki długi, pofalowany grzbiet. Bardzo ładny i otoczony taką mnogością pejzaży, że trzeba uważać, coby nie dostać oczopląsu. Kto ma dość, może zejść od razu do Doliny Starorobociańskiej, jednak żal odpuścić nieodległy Błyszcz. Trasa na niego nie stwarza problemów, a również obfituje w walory estetyczne. Niestety na Bystrą - choć wierzchołki te dzieli niewielki fragment grani - prowadzi osobny szlak, więc zdobycie ich obydwu legalnie wymaga powrotu na przełęcz i ponownego podejścia. Zejście Doliną Starorobociańską właściwie przypomina zejście Tomanową - zapewnione dłuuuugie obcowanie z przyrodą. 

 

Schronisko w Dolinie Chochołowskiej - Grześ - Rakoń - Wołowiec - Wyżnia Dolina Chochołowska - Dolina Chochołowska

 

na grzesiu pg

 

Trasa znana, lubiana i polecana dalej. Właściwie dla wszystkich, zwłaszcza, jeśli mowa o Grzesiu i Rakoniu. Wołowiec można sobie ewentualnie odpuścić. Wprawdzie tam też nic trudnego raczej nie występuje, ale to już kawał góry i można się zmęczyć. Urok niezaprzeczalny, ciekawostkę stanowi zwłaszcza widok na pobliskiego Ostrego Rohacza. Zejście Wyżnią Chochołowską - cóż, nic nowego - długie i żmudne... ;)

 

 

Dysponując większą ilością czasu, do Hali Kondratowej dotrzeć można idąc przez Kasprowy i Suche Czuby. Nie zaszkodzi oczywiście odwiedzić Giewontu, chociaż... hmm... w sezonie to jednak wątpliwa przyjemność. No i zostają okołochochołowskie szczyty, takie jak: Starorobociański, Kończysty, Jarząbczy, Trzydniowiański, Łopata.

avatar
0
30 czerwiec 2015, 20:44
Małgorzata Nowakowska