W oczekiwaniu na Wilder Kaiser

"Nie wiem który to już raz szykujemy się na wyjazd do Wilder Kaiser. Nie da się ukryć, że ściana skutecznie nas zrzuca lub co gorsza nie dopuszcza do siebie. W czerwcu w ciągu tygodnia wbiliśmy się w drogę dwa razy, z czego raz uciekaliśmy przed burzą.

droga Hipnofotofilia VI.6+, Fot. Przemek Mizera

droga Hipnofotofilia VI.6+, Fot. Przemek Mizera


W lipcu zarezerwowaliśmy wolny czas aż na 10 dni lecz nie wyruszyliśmy z Polski ze względu na prognozy, które nie dawały żadnych nadziei na sukces. Mamy teraz połowę sierpnia, kilka dni wolnego ale scenariusz się nie zmienił , warunki znów fatalne.

Dajemy sobie szansę, że może zacznie wiać i zrobi się jakaś luka pogodowa dogodna do wspinaczki. Jedziemy bo choć do końca wakacji jeszcze sporo czasu, to jednak życie tak się ułożyło, że to nasz ostatni możliwy termin. Chciałbym by limit pecha na tej ścianie został już wyczerpany. Nie oczekujemy dużo, po prostu odrobiny  szczęścia.

droga Hipnofotofilia VI.6+, autor - Przemek Mizera

droga Hipnofotofilia VI.6+, autor - Przemek Mizera

W międzyczasie wykorzystując upały i kiepską pogodę próbuje wspinać się w skałkach na naszej jurze ale nie było jakiś oszałamiających sukcesów. Okres ostatnich 2 miesięcy można skrócić do ostatnich dni w których dość sprawnie przeszedłem Człowieka z Cro-Magnon VI.6 na Polniku i Hipnofotofilię VI.6+ na Birowie. Ta ostatnia znajduje się w najlepszym chyba rejonie na lato dla posiadających dzieci. Cały dzień cień, wystrzyżona trawka, miło i piknikowo można spędzić tam dzień. Naprawdę fajna miejscówka”

Łukasz Dudek

avatar
0
12 sierpień 2014, 19:17
Łukasz Dudek