Z kolędą na Mount Blanc

    Święta Bożego Narodzenia rozpoczęły się dla mnie już w lipcu. Wszystko za sprawą produkcji płyty kolędowej.  Za oknem kusiło słońce,  skrzynka mailowa pękała w szwach od zaproszeń na wyjazdy górskie, a my w studiu. I to z jakimi pieśniami! Teraz, kiedy kończymy pracę, myślę sobie, że może ktoś z was podczas świąt będzie słuchał tej płyty, a ja w tym samym czasie, mozolnie pnąc się do góry, będę zdobywał kolejne metry w drodze na Mount Blanc…


    Byłem już tam w grudniu ubiegłego roku. Nie udało nam się wejść. Za wolno, za późno, za mało gazu. Za to jak pięknie… Przez te kilka dni, w górach spotkaliśmy tylko jedną osobę. Wyobrażacie to sobie? W lecie, na tym samym szlaku, przewijają się tysiące turystów,  a w zimie nikogo. Pierwszą noc spaliśmy w nieczynnym tunelu Le Nid D’Aigle (2372 m). Potem powoli, trochę intuicyjnie posuwaliśmy się do góry.


    Dzisiaj, siedząc przy stole mikserskim i  słuchając  kolejnej kolędy, przed oczyma mam ogromne plateau przy Refuge Des Rognes, lodowiec w drodze do Tete Rousse (3167 m), Żleb Rolling Stones…


    Niecierpliwię się już. Za chwilę miną dwa miesiące odkąd nie byłem w górach. Długo, nie pamiętam już takiego czasu.  Jeszcze chwilę trzeba wytrzymać, dokończyć pracę, wrócić do treningów. Taka myśl teraz zaświtała mi w głowie:” Przypadłością wspinaczy turystycznych jest powtarzająca się konieczność szlifowania formy od zera.”


    Na drugim biwaku,  wypijając kolejne kubki herbaty i wypalając ostatniego papierosa, każdy z nas milczał, myśląc o czymś innym.  Czuję się trochę jakbym już tam był. A jaka tam piękna cisza…


    Podnoszę o dwa decybele chórek w końcowej części „Przybieżeli do Betlejem”, coś jeszcze nie tak z tą trąbką w „Mizernej Cichej…”


   Pomiędzy Refuge Des Rognes  a Tete Rousse, wyciągnęliśmy linę. W lecie, gdzieś tutaj prowadzi szlak, pewnie nietrudny, ot taka dróżka jak  na Szpiglasową Przełęcz. W zimie sam wybierasz i określasz drogę. Ściągnęliśmy Bartka do siebie. Do pierwszego lodowca zostało nam już kilkanaście metrów.


    Opowiadam Olejowi, który jest realizatorem w studiu, o górach. Pyta się, dlaczego na Broad Peak zginał Berbeka i Kowalski. Nie wiem co powiedzieć. Zmieniamy ustawienia stołu do następnej kolędy.


    Wycofujemy się spod żlebu. Śniegu jest bardzo dużo. Strzela i łamie się pod kolcami raków. Trudno. Zostawiam tam trochę żalu. W drodze powrotnej przelatuje nad nami helikopter. Pokazujemy, że wszystko w porządku. Schodzimy powoli, jeszcze raz wiążąc się liną.


    Jeszcze dwie poprawki.  Chowam trochę dzwonki i rozjaśniam wokal. Jutro jadę na trening.

Daniel Grupa1

W lecie jeździł tędy tramwaj na stacjię Le Nid D’Aigle (2372 m)

Daniel Grupa2

Gdzieś tam na górze jest schronisko Gouter (3817 m)

Daniel Grupa3

Ze starym druhem w Refuge Des Rognes - (2768 m)

Daniel Grupa4

Ostatnie metry do Tete Rousse (3167 m)

Daniel Grupa5

Powrót do Refuge Des Rognes

Daniel Grupa6

W pracy w RecPublica Studios

avatar
0
27 wrzesień 2015, 08:45
Daniel Grupa