W tym roku pierwszy raz od lat poważny wakacyjny trip nie doszedł do skutku. Z powodu rodzinnych komplikacji w grę wchodziły tylko niedalekie wyjazdy, zazwyczaj  kilkugodzinne, na Jurę. Ale w sierpniu postanowiliśmy z Moni pojechać gdziekolwiek! Wybór padł na piaskowcowe rejoniki Podkarpacia, blisko, brak utrudnień w kontekście wepchania wózka pod skałę,  brak problemów ze znalezieniem kwater (przynajmniej tak nam się wydawało), wspinanie też całkiem fajne, przynajmniej tak pamiętaliśmy je z kilku wizyt 10 lat temu.