Przez całe moje, niekrótkie już życie, przewinęły się dziesiątki, setki i miliony ludzkich twarzy.

Jedne z nich pojawiały się przelotnie i na chwilę, inne pozostawały ze mną na dłużej. Tak było jeszcze za czasów kiedy byłem w pełni sprawny, chodziłem po górach, wspinałem się, trenowwałem karate, uczęszczałem do różnych szkół, prowadziłem dość szerokie życe towarzyskie.

michas 1


Podobnie zresztą jest i teraz- kiedy też chodzę po górach, mam paru znajomych ;) , jeżdzę na turnusy rehabilitacyjne do Zakopanego i prowadzę jakieś tam swoje życie.