Rankiem już chcemy planować dzisiejszą trasę, ale po chwili dociera do nas, że to już koniec. Niespiesznie jemy śniadanie na tarasie schroniska, chłonąc widoki aż po horyzont. Poranna toaleta ogranicza się do umycia zębów (trudno, podobno od brudu się nie umiera) i schodzimy do Rabki.