Druga połowa wyjazdu okazała się niezbyt szczęśliwa. Próby na La capelli przestały przynosić spodziewane efekty. Mimo nagłego wzrostu temperatury starałem się tym nie przejmować i robić swoje. Konsekwencją tego stały się głębokie rany od ostrych chwytów. Krwiaki pod skórą nie pozwalały na przyłożeniu się do ruchów w 100%, a tylko w ten sposób można się po tej drodze poruszać. Receptą na te bolączki miały być przenosiny na inne drogi by rany powoli się zagoiły.

Efekt to pojawienie się kolejnych dziur i pogłębienie starych. Z mocą nie było tak źle, dzień po dniu przechodzę bez problemów dwie drogi cenione na 8c, a kolejnego rozpatentowuje projekt Daniego Andrady w granicach 8c+-9a. Po rescie spadam już na ostatnim trudnym ruchu i wydaje się, że droga jest na widelcu.

La Capella, fot: Alex Raczyński

La Capella, fot: Alex Raczyński