Przed świętami na ulicach pojawił się śnieg. Zrobiło się szaro, buro i mokro. Taka „literacka” pogoda. Wziąłem więc do ręki kilka książek i zacząłem przeglądać. Nie wiem jak to jest możliwe, mając na uwadze, niekończące się zakupy, wynoszenie śmieci, parytety, gender, mycie okien(bez asekuracji), trzepanie dywanów(tutaj się chyba już zagalopowałem..) ale podczas świąt pojawia też czas..., więcej tego czasu.