- Kolego, wszystko w porządku?- Na twarzy starszego jegomościa widać było zaniepokojenie.

Wcale mu się nie dziwię. Od paru dni wędrowałem, najpierw przez Masyw Śnieżnika, później przez Góry Bialskie. Przeważnie we mgle i pośród zacinającego z wiatrem deszczu. Wyglądałem dość mizernie, a do tego właśnie wylewałem z buta krew. No dobra, może nie dosłownie. W każdym razie można ją było spokojnie wykręcać ze skarpetek. Tak to właśnie jest, kiedy nie dbasz o buty, one rozwalają się w ostatniej chwili przed wypadem i postanawiasz jechać w niedopasowanym obuwiu ojca. Słowem, kaszanka.

namiot

Ostatnią noc spędziłem na terenie, nie bez powodu oznaczonym jako "Rykowisko". Był  koniec września, a jelenie darły się jak opętane. Ciężko było zasnąć, mając w świadomości, że byki bywają wtedy agresywne i mogą zaatakować.