Wychodząc w góry, musimy zapewnić sobie całodzienne wyżywienie. Nie jest to problemem, jeśli przed nami jednodniowa wycieczka, a w dodatku nie żal nam dutków na schroniskowy obiad. Do plecaka zabieramy wówczas najczęściej przygotowane poprzedniego wieczora kanapki, coś słodkiego i jest git.

Sprawa się trochę komplikuje, gdy zaszywamy się w świat gór na dłużej, zostawiając wszelakie luksusy i wygody daleko za sobą. Nawet przygotowanie kanapek urasta wówczas do rangi zadania. To raz. A dwa to to, że chcąc jednak zaoszczędzić co nieco tych naszych dutków, jedzenie musimy przynieść z sobą...

Ma być więc:

- lekkie - nie lekkie w sensie kalorycznym czy trawiennym, tylko zwyczajnie mające niewielki ciężar i zajmujące niewiele miejsca

- trwałe - w dwóch znaczeniach - po pierwsze: nie psujące się zbyt szybko, po drugie: odporne na zgniatanie i kruszenie
- wygodne do przygotowania i skonsumowania

- sycące i dodające energii