I tak przebiegł maj, ustępując miejsca czerwcowi. Dla jednych te miesiące to szlifowanie formy na cotygodniowych wypadach w skały, a dla mnie to czas koncertów. Zazwyczaj ten czas wyklucza mnie z weekendów wspinaczkowych, a w środku tygodnia znaleźć partnera lub partnerkę łatwo nie jest. (I nie mam tu na myśli nic innego niż konotacji wspinaczkowych;)