Szok i niedowierzanie, Bear Grylls zostawił swojego 11-letniego syna na skalnej wysepce pośrodku morza, odpłynął i zrobił mu zdjęcie. W Polsce nikt o tym nie pisał, jednak sprawa odbiła się szerokim echem w zagranicznych mediach. Jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się komentarze znanych i szanowanych osobistości, w których słowa oburzenie, skandal i nieodpowiedzialność zajmowały honorowe pozycje. Nie wiem jak Wam, ale mi nasuwa się jedno pytanie. Czy to co zrobił Grylls nie było przypadkiem tym, co każdy ojciec powinien zafundować synowi, zamiast kolejnej gry komputerowej?

Bear-Grylls-son-Jesse-329780