W Polsce psy pomagają ratownikom od 1968 roku.

Psy mają zdecydowanie lepszy węch od człowieka. I chociaż przewyższamy je oczywiście rozumem, są takie obszary, kiedy musimy zdać się na nie i po prostu zaufać.
Jako pierwsi, na pomysł wykorzystania psów w ratownictwie górskim wpadli zakonnicy Augustianie z przełęczy św. Bernarda (już w XVII w.).
Uczono je odkopywania ludzi zasypanych lawiną. Na szlaku pojawiały się często z charakterystyczną beczułką na szyi pełną rumu oraz koszykiem – na żywność i kocyk.
W Muzeum Historii Naturalnej w Brnie można zobaczyć psa nazwanego „Barry”, który uratował nawet 100 osób w Alpach.
W Polsce jednak, psów w takim celu użyto dopiero w 1968 r. - podczas przeszukiwania lawiniska w Białym Jarze – były to psy pożyczone od Horskiej Służby. Jednak obserwując je podczas górskiej akcji, niejaki Piotr Lucerski – wolontariusz grupy GOPR, postanowił zapoczątkować pracę psich ratowników w Karkonoszach.
Obecnie mamy m.in. psy lawinowe oraz gruzowe, tropiące, wodne czy np. terenowe.
Szkolenie takie zawsze składa się z kilku etapów. Na początku taki „pies-kandydat” przechodzi szkolenie podstawowe (po prostu zwykłego posłuszeństwa), a dopiero w następnym etapie odbywa się szkolenie zasadnicze/specjalistyczne, a weryfikacja nabytych umiejętności i efektów odbywają się zawsze pod okiem doświadczonych przewodników.
Na pewno, taki pies nie może bać się wysokości i pozwolić transportować się przy wykorzystaniu technik alpinistycznych i śmigłowca. Przyzwyczaja się też czworonoga do czterokołowca czy skutera śnieżnego. Każdy pies musi oczywiście umieć pracować w każdych warunkach pogodowych.
Aktualnie żadne przepisy nie określają ani rasy psów, które mogą stać się ratownikami ani ich wieku, płci czy rozmiarów. Brak jest również przepisów określających program szkoleń lub testów, które musi przejść taki pies ratowniczy górski i jego przewodnik, aby uzyskać stosowne uprawnienia.
Co jakiś przewodnicy i ich dzielne psy odbywają różnego rodzaju szkolenia – nawet już po uzyskaniu odpowiednich certyfikatów i zezwoleń.
Oby tego typu zjazdów (szkoleń) było jak najwięcej, a realnych potrzeb do prowadzenia prawdziwej akcji górskiej jak najmniej!

 

 


Bartek Michalak

Źródła:
http://www.portalgorski.pl/,
https://psy-pies.com/,
https://czasopismo.legeartis.org/,
Tygodnik Podhalański.