Wielkie marzenia czy czysty biznes? „W cieniu Everestu” już w księgarniach!

Kategoria: Kultura / Literatura

O wielkich wyczynach w Himalajach powiedziano i napisano już prawie wszystko. Tematyka amatorskich wejść na Mount Everest realizowanych przez agencje jest jednak stosunkowo świeża i nieodkryta. Magda Lassota w książce „W cieniu Everestu” przygląda się temu zjawisku, opisując historie ludzi, którzy zdecydowali się na taki krok i przybliżając życie w bazie pod najwyższą górą świata.

Fragment książki:
W każdej agencji musi być kuchnia. To oczywiście znów namiot, znów zazwyczaj żółty, duży, prostokątny. W naszej na środku jest sporych rozmiarów metalowy blat roboczy, w nim – kilka palników, poniżej butle gazowe. W nowoczesnym mieszkaniu nazywałoby się to wyspą kuchenną. Wzdłuż ścian namiotu, na wysokości kolan, ciągną się ławy z kamieni, a na nich ułożone są różne produkty: worki z ryżem, worki z mąką, przyprawy, sprzęty potrzebne do gotowania. Na ławach można też usiąść, a nawet się położyć. Na zewnątrz przed wejściem do kuchni po obu stronach stoją stoły z kamieni. Na tym z lewej jest zbiornik z gorącą wodą do mycia naczyń, po prawej, na biało-błękitnej ceracie suszą się już umyte naczynia. Dokładnie naprzeciwko wejścia do kuchni znajduje się wejście do mesy szerpów. Nad przejściem wisi gruba mleczna folia. Chroni przed śniegiem, naczynia przed zabrudzeniem, ale głównie powoduje, że w ciągu dnia między namiotami robi się bardzo gorąco.
W niektórych obozach kuchnie są ogromne. Pracuje w nich nawet kilkunastu kucharzy, przy kilku blatach roboczych z większą liczbą palników, a nieraz i piekarnikiem czy ciśnieniowym ekspresem do kawy. Dzięki temu wspinacze mogą jeść ciasta, a rano dostawać do łóżka gorące cappuccino. Niektóre agencje zatrudniają nawet „zachodnich” kucharzy. Ma to wpływ na cenę.
My nie mamy szefów kuchni ze Stanów czy Europy, nie mamy najlepszego jedzenia ani najlepiej wyposażonej kuchni. Ale gdybym nie odwiedzała innych agencji, nie przyszłoby mi do głowy, że może być jeszcze lepiej niż w Imagine. Mamy wszystko, czego potrzebujemy. Chwilami przypomina to bardziej wakacje pod namiotem niż bazę wyprawy na ośmiotysięcznik.

1711lassota

Dwie mesy, dwa teamy, dwie kuchnie: europejska i chińska. Tylko kucharze ci sami, muszą gotować podwójnie, a nawet potrójnie, bo jeszcze dla szerpów i siebie. Pracują bardzo ciężko, na nogach są niemal bez przerwy. Wstają o świcie i zaczynają gotować, kładą się spać ostatni, gdy umyją wszystkie naczynia, posprzątają w mesach i przygotują kuchnię na kolejny dzień pracy. Od samego rana przynoszą wodę do kuchni, zagotowują ją w wielkim garze stojącym przy wejściu, napełniają termosy i stawiają na stołach. Wodę podgrzewają też na kąpiele. Potem przychodzi czas na gotowanie: obieranie, krojenie, siekanie, ubijanie, smażenie. Podają nam posiłek, a po nim wynoszą brudne naczynia, zmywają i zabierają się do przygotowywania kolejnego. Czasem tylko na chwilę wyjdą przed namiot, usiądą na składanych taboretach, zapalą papierosa, zamyślą się i popatrzą na góry.

Rajendra chciałby wejść na Everest. Ale tylko raz. Nie chce się wspinać, nie chce zostawać przewodnikiem, woli bezpieczniejsze zajęcie – gotowanie. Ale raz by wszedł. Z ciekawości. Od pięciu lat pracuje jako kucharz w bazach pod ośmiotysięcznikami. W tym roku gotuje w obozie drugim. Po sezonie niewiele robi.
– Głównie siedzę i jem – uśmiecha się szeroko i wtedy na górze po prawej stronie widać lśniącą srebrną dwójkę.
Natomiast Dawa Karmey chciałby zostać przewodnikiem, choć nigdy w życiu się nie wspinał. Nie ma sportowej sylwetki, jest niziutki i pulchny. Choć to jego drugi sezon w górach (w zeszłym roku pracował pod Ama Dablam), od razu trafił do obozu drugiego. Kilka razy musi przejść przez Icefall. Nie przejmuje się, bo obóz drugi to większe zarobki. Jeśli się sprawdzi, to za rok może uda mu się wejść na szczyt. Jeśli nie, wróci do Katmandu i będzie szukał pracy.
Lhakpa też będzie pracował w obozie drugim, jako główny kucharz. Ma największe doświadczenie wspinaczkowe spośród wszystkich kucharzy i marzy mu się szczyt. Może się uda. To zależy od Mingmy.
Od czasu do czasu zaglądam do kuchni, żeby się ogrzać przy wielkim garze z wodą. Gdy czuję, że rozkłada mnie przeziębienie, Puru przygotowuje mi herbatę z imbirem i proszkiem cytrynowym. Prawdziwych cytryn nie mamy. Czasem po prostu obserwuję krzątaninę kucharzy albo siadam wraz z nimi na taboretach przed namiotem, by patrzeć na Icefall.

Książki szukaj: tutaj, Empik.com oraz w salonach Empik i dobrych księgarniach w całej Polsce.

O książce:
„Niektóre kraje mają ropę, Nepal ma Everest”
Wspinacze z całego świata i lokalni przewodnicy. Kobiety i mężczyźni, profesjonaliści i amatorzy. Szukający spełnienia, sławy i pieniędzy, łamiący społeczne konwenanse. Różni ich praktycznie wszystko, a łączy jedno: marzenie o górze. Każdy ma inną historię, każdy pod Everestem znalazł się z innego powodu. Wrócą z różnymi wspomnieniami, wrażeniami, ze szczytem lub bez. A niektórzy zostaną na zboczach góry na zawsze.
Co roku setki wspinaczy przybywają do Nepalu, by podjąć próbę wejścia na najwyższą górę świata. Magda Lassota postanowiła dowiedzieć się, kim są ci ludzie: co ich motywuje, o czym marzą, czego się boją. Dzięki porywającym historiom i niezwykłym fotografiom zabiera nas w świat Everestu, jakiego dotąd nie znaliśmy.
Ta książka to fascynujący reportaż z dwumiesięcznego pobytu w bazie pod Everestem, na wysokości 5364 m n.p.m. To opowieść o everestowskiej gorączce, faktach i mitach, skandalach, kolejkach na szczyt i zwykłej codzienności. Także o tych, bez których to wszystko nie byłoby możliwe: Szerpach, zagranicznych przewodnikach, właścicielach agencji, lekarzach i ratownikach. To przede wszystkim opowieść o ludziach. O życiu i śmierci.
Dowiedz się, czy zdobycie najwyższej góry świata to wciąż spełnianie wielkich marzeń, czy tylko czysty biznes.

O autorce:
Magda Lassota - absolwentka Filologii Niderlandzkiej na Uniwersytecie Wrocławskim, tłumaczka, podróżniczka, fotografka. O Himalajach i Evereście opowiada w radiu i telewizji, pisze artykuły do polskiej prasy, jej zdjęcia można oglądać na wielu wystawach. Najbardziej kocha góry, to tam odnajduje spokój, pewność siebie i siłę. W cieniu Everestu to jej debiut literacki.

Źródło:
mat.pras. Wydawnictwo SQN Sp. z o.o. Sp. k.

Komentarze

  • Brak komentarzy...

    Dodaj komentarz


    Konkurs Fotograficzny "Górski Kalendarz"

    male dolomity

    Popularne

    Blogi

    FundacjaTOPR 271x62_v1

    TOPR SystemMonitoringuPogody_271x62

    Zagrożenie Lawinowe w Tatrach

    Statystyki

    • Artykułów: 10300
    • Odsłon artykułów: 29375039
    
    ';