Recenzje

Kilian Jornet – Szczyty mojego życia

Kilian Jornet urodził się w 1987 r. Jest katalońskim biegaczem górskim, narciarzem wysokogórskim oraz górskim kolarzem. Z powodzeniem bierze udział w zawodach duathlonu (odmiana triatlonu – bieg, jazda na rowerze i znowu bieg) oraz w zawodach crossduathlonowych (biegi przełajowe -  bieg w terenie, najczęściej w lasach, na łąkach lub w innych miejscach, gdzie bieg jest naturalnie utrudniany przez przyrodę oraz tzw. kolarstwo Cross- Country – forma kolarstwa uprawianego za pomocą rowerów górskich, których konstrukcja umożliwia poruszanie się w trudnym terenie).

„Alpy na wariata” – recenzja

Góry wzywają, ale i bronią dostępu do siebie. Potrafią zabić człowieka, ale nie ludzkie marzenia o ich usidleniu. Dlatego często trzeba się po prostu poddać. Bo nie sztuką jest zdobyć szczyt. Sztuka, to z niego zejść po jego zdobyciu.

Historia niebieskiego ptaka

Wiecznie zadłużony, bez profesjonalnego sprzętu, bez wsparcia Polskiego Związku Alpinizmu, nieufnie traktowany przez większość środowiska. Zdobył „Nagą Górę” zimą za siódmym podejściem, jednak zapłacił za to najwyższą cenę. W życiu prywatnym „niebieski ptak”, nie mógł znaleźć swojego miejsca na ziemi, zawieszony między Polską a Irlandią. „Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza” to fascynująca opowieść o jednym z najbardziej nieszablonowych polskich himalaistów. Wielkie słowa uznania dla autora Dominika Szczepańskiego i Wydawnictwa Agora.

Czapkins o historii Tomka Mackiewicza

Nanga Parbat (8126 m n.p.m.) czyli Naga góra (Wiejące tu wiatry wywiewają śnieg i odsłaniają prawie gołe skały - stąd właśnie nazwa.), stanowi dziewiąty, pod względem wysokości wierzchołek górski na świecie. Nanga Parbat, jako przedostatni szczyt (wciąż bowiem pozostaje K2) była niezdobytą górą zimą. Ten cel próbował kilkukrotnie zrealizować Tomek Mackiewicz. Niestety. Ale to mu się nie udało. Ostatecznie Nanga Parbat „padła” zimą po raz pierwszy 26 lutego 2016 r. za sprawą Simone Moro, Alexa Txikona i  Muhammed Ali.

Adam Bielecki “Spod zamarzniętych powiek”

Prawdę powiedziawszy mam bardzo nieprzychylną opinię na temat “literatury wysokiej - górskiej” w ogóle - a z takim lirycznym tytułem zwłaszcza. Góry trzeba przeżywać, a nie prze-czytać. A książki o górach są dla tych, którzy albo nie chcą albo nie mogą. Czy też chcą mieć gwarantowane miejsce na autograf. Czyli na pewno nie dla mnie.